Wspinanie, trekking, turystyka - TopRope.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home Aktualności Napieraliśmy... Śnieg, śnieg, śnieg...
Aktualności

Śnieg, śnieg, śnieg...

Email Drukuj PDF
           Naszym kolejnym zimowym trekkingowym celem był Mały Dziad. Znajduje się on na północ od Pradziada i jego kulminacją jest duża otwarta przestrzeń. My (tym razem w składzie dwuosobowym), zdecydowaliśmy się zaatakować go do Widłowej Przełęczy (Videlske Sedlo).
Odległość i deniwelacja nie są porażające, ale w warunkach zimowych ze względu na grubość pokrywy śnieżnej stanowią wyzwanie dla poruszających się „bez sztucznych ułatwień” (rakiety, narty). Iza miała być tam zimą pierwszy raz i była pełna optymizmu. Ja, mając bogate doświadczenie z zimowych spacerów po tamtej okolicy wiedziałem, że trzeba będzie „trochę brnąć w śniegu”. Wszystko było zależne od jego jakości i stopnia przetarcia szlaku (wiedziałem, że  białego puchu jest tam 200cm grubości). Po dotarciu na miejsce szybko się przebieramy i obserwując wyruszającą przed nami grupę Czechów (na rakietach) mamy nadzieję, że da to nam jakieś fory. Niestety, idąc spokojnie po jakimś czasie ich doganiamy i nie pozostaje nam nic innego jak ruszyć dalej przed nimi. Powyżej widzimy jeszcze jedną dwójkę, ale i ci ustępują nam miejsca. Iza wyprzedzając faceta o spojrzeniu graniczącym z obłędem ( nie wiem, czy odzwierciedlało ono stan ducha, czy też ciała) stwierdziła spokojnie, że nadzieja  na dalszy marsz po „jako-tako” przetorowanym umarła…  i zaczęła torować dalszą drogę. Wynurzając się z lasu zostaliśmy zaatakowani przez wiatr i chmury. Widoczność siadała, ale postanowiliśmy iść jeszcze trochę dalej by dotrzeć w rejon kulminacji góry. Po kilku chwilach  nie pozostało nam nic innego jak zrobić sobie pamiątkowe fotki, pooglądać „widoki” i ruszyć na dół. Niestety, w zejściu też trzeba było popracować. Śnieg był zbyt ciężki i głęboki by dało się zbiegać a o dupozjazdem nie warto było zawracać sobie głowy. Iza zalicza kilka stylowych gleb w śnieg i nawet szybko jesteśmy przy samochodzie. Jeszcze przebieranko, jedzenie i picie przy działającym ogrzewaniu i można wracać do domu. Fajnie było…