Kowalscy w Ludwikowie. Autor M. Kowalski

  • Drukuj

            Ostatni weekend lata postanowiliśmy spędzić w Ludvikovie. Jako, że mamy słabość do parchów, pierwsze kroki skierowaliśmy pod Brandlocha. Od początku nastawialiśmy się na wędkowanie, bo jakość tamtejszej protekcji oraz silne zarośnięcie skały pozostawiają tylko taką możliwość, jeśli się chce zachować bezpieczeństwo.

W takiej formie wspinanie na Brndlochu daje sporo radości, bo jest to skała spora i z wieloma naprawdę fajnymi drogami. A wszystko to wśród bogatej przyrody. Zresztą znaleźć tu też można miejsca, które się oparły mchom i porostom. Druga skała, pod którą się stawiliśmy to Peras. Jest dużo mniejsza od Brandlocha, za to w lepszej kondycji i mogliśmy na niej poprowadzić kilka dróg.