Publikacje


1001 porad. Andy Kirpatrick

          To klasyka książki wspinaczkowej. Masa przydatnej i podanej w zwarty i  łatwy sposób wiedzy, porad, patentów, opcji by wspinanie było bezpieczniejsze, skuteczniejsze i przyjemniejsze. Tą książkę trzeba mieć i ją przeczytać.

Czytaj więcej: 1001 porad. Andy Kirpatrick

Góry 289. Autor P. Gruszkowski

          Wybierając się w tym roku w Tatry, na pewno baczniej będziemy pochylać się nad mapą. Czy są w tych górach miejsca, gdzie gwałtowne zmiany zachowań społecznych nie odcisnęły jeszcze swojego piętna? Dokąd się wybrać, by znaleźć ciszę i choć odrobinę samotności? Mapa, jeśli dokładna, jest moim największym turystycznym fetyszem, bo daje dobre wskazówki nawet w beznadziejnych sytuacjach. Tak było i tym razem. W poszukiwaniu „dzikiego” terenu – całego rejonu, nie jednego szlaku czy fragmentu ścieżki – wzrok utknął dokładnie na środku płachty papieru. W miejscu dla większości jakby niewidocznym, a przecież leżącym u stóp obleganej w pogodne dni graniówki, rozciągającej się pomiędzy Czerwonymi Wierchami a Świnicą. Tysiące ludzi odwiedzających tak kultowe miejsce, jak szczyt Kasprowego Wierchu, patrzy na południe i nic nie widzi… Nic, poza bezkresem lasów, szerokich dolin i kolejnych grzbietów górskich, jak w japońskiej pasteli. Czy może być wspanialszy widok?

Czytaj więcej: Góry 289. Autor P. Gruszkowski

Góry 278. Autor P. Drożdż

          Po doświadczeniach pierwszej zimowej wyprawy na K2 z sezonu 1987/88 zapanowała opinia, że zdobycie drugiego szczytu świata o tej porze roku jest celem XXI wieku. Gdy wiele lat później zapytałem Krzysztofa Wielickiego, jakie wyciągnęli wtedy wnioski, odpowiedział: „Podstawowy był taki, że z K2 nie ma żartów... Przez wiele lat nie miałem ochoty wracać tam w okresie zimowym”. I rzeczywiście, sporo lodu przetoczył lodowiec Baltoro, nim wyprawa prowadzona przez Krzysztofa wróciła spod K2 na tarczy w marcu 2003 roku. Były to czasy moich początków w GÓRACH i świetnie pamiętam, jak relacjonowaliśmy tę ekspedycję znakomitym piórem nieodżałowanego Piotrka Morawskiego. Nie przypuszczałbym wówczas, że o pierwszym wejściu napiszemy dopiero dwie dekady później. 

Czytaj więcej: Góry 278. Autor P. Drożdż

Góry 279. Autor P. Gruszkowski

           Wyzwanie… No cóż, to trochę wyświechtane hasło. Modny element CV, mający przekonać o naszej gotowości do poświęceń. W górskiej przestrzeni pojęcie to jakby traci na autentyczności. A przecież określa kwestię istotną dla wszystkich owładniętych pasją ludzi, bowiem sytuacje wymagające wyjścia poza strefę komfortu są potężnym stymulatorem wyobraźni. Ta natomiast stanowi – obym się nie mylił w tej śmiałej tezie ;) – spiritus movens naszej aktywności wspinaczkowej, turystycznej czy biegowej.

Czytaj więcej: Góry 279. Autor P. Gruszkowski

Góry 277. Autor P. Gruszkowski

          Funkcjonowanie na skraju wyczerpania, poszukiwanie granic wytrzymałości, ekstremalne doświadczenia… Te częste wśród ludzi gór skłonności do samoudręczenia zostały już wielokrotnie przebadane i opisane. Rozłożone na czynniki pierwsze i sprowadzone do reakcji chemicznych. W gruncie rzeczy to takie banalne – niedobór lub nadmiar jednego z wielu hormonów jest elementem determinującym odbiegające od standardów działanie. A ich stan równowagi? To dopiero wydaje się banalne! Nudne, przewidywalne życie bez burzy emocji. Może sedno naszej fascynacji, „sztuką cierpienia” tkwi jednak gdzie indziej? Wychodząc daleko poza strefę komfortu, zrzucamy z siebie cywilizacyjne „okrycie” i nawiązujemy z górami intymną, niemal pierwotną relację. Nie ma czasu przeszłego, nieważna staje się przyszłość, jest tylko tu i teraz – szczytowa intensywność doznań… Taak, to wydaje się znacznie bardziej romantyczne niż mechanistyczna koncepcja życia.

Czytaj więcej: Góry 277. Autor P. Gruszkowski